 |
świat jest bajkowy, ale najwyżej z wyglądu |
Nareszcie - skończył się 2014. Rok, który pamiętać będę przez pryzmat wielkich strat.
Z trudem odnajduję jasne strony, chociaż przecież były. Wspaniałe... oglądam zdjęcia i słyszę mój śmiech, czuję moją radość, ale perlą się też łzy.
Po pierwsze - Mela, największa strata, rozpacz tego roku. Napisałam już o tym - nie chcę wracać, nie chcę znów szukać słów, bo znajdę łzy. Tak bardzo ją kochałam, ciągle ją kocham... ciągle czuję jej ciepło. Tak brakuje mi jej ciepła, ciężaru na moim brzuchu, nogach, gdy śpię. Taka miłość jest jedna.
2014 zabrał mi moją miłość, wiarę, zabrał coś ważnego. Wbił w serce sopel lodu. Ten z bajki...
 |
odpłynęła do Valinoru odeszła do Krainy Cieni |
Zaginięcie i śmierć kolegi ze studiów. Mocny akcent na koniec roku. Straszny żal, ból... Nie umiem tego zaakceptować, zrozumieć. Biała ściana... dezorientacja. Ale i nauka... żeby nie rozstawać się z kimś w gniewie. Z P. rozstałam się z ciepłem, z uśmiechem, uściskiem... nie mam sobie nic do zarzucenia... nie chcę myśleć jak czułabym się, gdybym się z Nim pożarła... Nigdy nie wiemy, jakie będzie nasze ostatnie zdanie dla drugiego człowieka, do nas należy przypilnowanie, żeby nie było to nic, czego nie zdążymy odkręcić...
Do sierpnia byłam tylko doktorantką i nauczycielką... miałam mnóstwo czasu. W sierpni zaczęłam nową pracę, która daje mi nie tylko pieniądze, ale i sporo radości, chociaż stresuje i męczy, ale coś za coś.
 |
szampan w pracy - sylwester |
Mój cudowny urlop w Nałęczowie...kilka dni kijków, muzyki, przyrody i relaksu. Zrestartowałam się. Odpoczęłam... nasyciłam oczy. Moja dusza odpoczęła. Nawet planowałam, że teraz też się wybiorę, ale Nałęczów, chociaż piękny, w zimie nie daje zbyt wiele możliwości rozrywki w zimie...
Wracam tam, na wiosnę : )
Wakacje, szaleństwo z Siostrą, przyjaciółmi, picie, tańce, szlajanie. Radość. Piękno mojej okolicy.
Studia... ten rok oszczędził mi stresu hospitacji, zarówno praca, jak i studia dają mi masę satysfakcji, ale i stresu. Lublin, Stalowa, studenci, uczniowie, ogromne wyzwania, jeszcze większe radości.
 |
po egzaminie i seminarium |
 |
słynna stresogenna konferencja - ja z zapaleniem oskrzeli |
 |
dary od uczniów |
 |
Lublin o świcie |
 |
konferencja |
 |
zapalone oskrzela |
Powitałam Klarę...
Nie wiem czy jeszcze umiem kochać....
Miałam w tym roku szczęście, ale może zbyt szczodrze rozdawałam czterolistne koniczyny, bo i sporo pecha wpadło.
Ten rok był rokiem wielkich wzruszeń, wspaniałych książek, ale książkowe podsumowanie pojawi się na blogu, jak do niego dojrzeję i znajdę czas. Dużo było tych książek, jeszcze więcej czeka mnie w 2015.
Wchodzę w ten rok nowa, gorsza, bardziej zamknięta, nieufna, zimna... obojętna.
Rodzina, przyjaciele, zamknięte grono, bardzo elitarne. Oni mają prawo do mojego czasu i uwagi. Muszę ograniczyć empatię, przestać zajmować się całym światem...
Mam nadzieję, że dla Was P.T. Gości Zielonego Domu, ten rok będzie dobry, lepszy niż czternasty....
z Klarą zaczynamy 2015 rok, gdzieś kole 18 - w końcu wyspane